Budzik zadzwonił o 6:30. Na dworze było dosyć
ciepło, więc postanowiłam, że założę krótką, ciemnoniebieską spódniczkę i białą
bokserkę. Do tego kremową marynarkę z ¾ rękawem i naszyjnik. Poszłam do
łazienki. Rozczesałam włosy i upięłam je w nieogarniętego koka. Zrobiłam lekki makijaż
i udałam się na śniadanie. Moja kuchnia była połączona z salonem, w którym spał
wtedy Liam. Nie chciałam go obudzić, więc kiedy wychodziłam zostawiłam na
blacie w kuchni karteczkę obok kanapek, które mu uszykowałam. Napisałam:
„Dziękuję za wczoraj. Zrobiłam ci kanapki, mają zniknąć z talerza ;). Smacznego.
Liz xxx”. Zeszłam na dół do lokalu. Z racji tego, że wczoraj przed spotkaniem z
Liam’em dokończyłam książkę, nie miałam już co czytać, więc tylko usiadłam przy
ladzie i czekałam na klientów. W pewnym momencie musiałam przysnąć.
- Ejejej, wstawaj!– usłyszałam krzyk.
Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam Liama.
- O matko. Jeszcze nigdy mi się to nie
zdarzyło. – powiedziałam zaspana.
- Hahaha, zawsze musi być ten pierwszy raz. –
uśmiechnął się i pokręcił brwiami
- Zjadłeś kanapki?
- Były pyszne. – oblizał wargę.
- Dziękuję… za wszystko. – pocałowałam go w
policzek.
- Mmm, to ja dziękuję! – wyszczerzył się.
Jeszcze chwilę rozmawialiśmy, ale przerwał
nam dzwonek jego telefonu. Odebrał.
- Tommo, nie denerwuj się tak. Jak przyjdę to
ci wytłumaczę. – spojrzał na mnie i się zaśmiał, następnie się rozłączył.
- Tommo? – zapytałam zdziwiona.
- Tak. To jeden z moich przyjaciół. Mieszkamy
razem i jeszcze trzech innych. – odparł.- Tommo to taka ksywka, naprawdę ma na
imię Louis. – dodał.
- Ahaa, no to fajne ksywki macie. A ty jaką
masz? – szturchnęłam go lekko.
- Daddy.
- Daddy? Dobra, nie wnikam. – zaśmiałam się.
- Kiedy indziej ci wyjaśnię. Teraz muszę
spadać, bo się martwią. Zdzwonimy się? - Stał w drzwiach.
- Taak, znikaj już.
…
Ten dzień strasznie mi się dłużył. Wkrótce
minęła moja zmiana. Było 15 po 16 jak wychodziłam z Milkshake City. Weszłam do
mieszkania, posprzątałam je trochę i poszłam się wykąpać. Po wyjściu z łazienki
nie chciało mi się znowu ubierać, więc założyłam tylko bieliznę i na nią koszulkę,
która ledwo zakrywała pośladki. Położyłam się wygodnie na kanapie przed
telewizorem z paczką żelek w ręku i zaczęłam oglądać TV. Moje jakże
relaksacyjne popołudnie, które miałam spędzić tylko sama z telewizorem,
przerwało pukanie do drzwi. Wygrzebałam się z pod koca. Ku mojemu zdziwieniu
ukazał się Liam.
- No hej! Przepraszam, że tak bez
uprzedzenia, ale moi przyjaciele chcieliby cię poznać.
- No ale jak? Teraz!? – zapytałam zdziwiona.
- Tak. Są na dole i czekają na nas.
- Nie jestem ubrana. – protestowałam.
- Czy to jest taki problem? Dalej ubieraj się
i schodzimy.
- No dobra, dobra, już idę. – odwróciłam się
i podążyłam do sypialni.
- A tak w ogóle to ładnie wyglądasz w tej bluzce.
– krzyknął z radochą.
- Cicho siedź! – rzuciłam w niego poduszką. –
I nie patrz tam gdzie nie masz.- uśmiechnęłam się cwaniacko i zamknęłam za sobą
drzwi. Chwilę stałam przed szafą nie wiedząc co na siebie włożyć. W końcu
wybrałam białe jeansy, granatową bluzkę z krótkim rękawkiem i granatowe
trampki. Włosy zostawiłam rozpuszczone, a rzęsy maznęłam maskarą. Zamknęłam
mieszkanie i zeszliśmy na dół. Muszę przyznać, że trochę się bałam. „A jeśli
mnie nie zaakceptują?” „Ej młoda! A co cię oni obchodzą? Przecież nie chodzisz
z Liam’em, tylko się z nim raz spotkałaś!” . Tego typu myśli chodziły mi po
głowie. Doszliśmy do stolika.
- No to poznajcie się. To jest właśnie Liz.-
wskazał na mnie. – A to jest Louis, czyli Tommo, Niall żarłok, Harry czyli
Hazza i Zayn, ale jego już znasz. – wskazywał po kolei palcem.
- Hej, miło was poznać. – uśmiechnęłam się
przyjaźnie.
- Hej, nam także. – powiedział Niall i
wszyscy odwzajemnili uśmiech.
Chyba jak na początek to nieźle.
- Usiądź proszę. – wskazał ręką miejsce obok
siebie Niall.
- Dziękuję. – Liam usiadł na przeciwko mnie.
- Więc to u ciebie nocował dziś Liam? –
zapytał Harry.
- Mhmm, ale bez skojarzeń proszę. – zaśmiałam
się.
- Dobrze, dobrze. Bez skojarzeń. – Niall
spojrzał na Liama. Ten posłał mu wrogie spojrzenie i odezwał się:
- Dotrzymywałem jej tylko towarzystwa podczas
burzy. A jak się skończyła to była już 2 w nocy i nie chciała mnie puścić. –
puścił mi oko.
- No dokładnie. – uśmiechnęłam się.
Rozmawialiśmy dosyć długo. W sumie to więcej
się śmialiśmy, niż rozmawialiśmy.
Po kilku godzinach, zauważyłam, że dochodzi
22:00.
- O tej godzinie zamykamy lokal, wiecie niee?
- Tak, tak. Już nas nie ma. – i każdy po
kolei wstał od stolika.
Na pożegnanie każdy z nich mnie uściskał, co
mnie bardzo zdziwiło. Tylko Liam żegnając się ze mną dał mi buziaka w policzek.
- Pamiętaj, że jak będziesz potrzebowała
jakiejkolwiek pomocy, czy po prostu towarzystwa to dzwoń o każdej porze dnia i
nocy. No i jak się za mną stęsknisz to też dzwoń. – wyszczerzył się.
- Oczywiście, będę pamiętała. – pożegnałam
chłopaków i odeszłam w swoją stronę.
Wróciłam do mieszkania, a z racji tego, że
już wcześniej się wykąpałam to poszłam tylko umyć zęby i położyłam się spać.
____________________________________________________________________
Hej! Prośba jednej z czytelniczek została w jakimś
sensie wysłuchana. Co prawda nie dodałyśmy wczoraj kolejnego rozdziału, bo
byłoby za szybko. Ale stwierdziłyśmy, że dodamy teraz, a nie po południu.
Co do
postu, to krótki, więc nie mamy żadnych wymagań, co do ilości komentarzy. Ale
byłybysmy wdzięczne, jakby jakieś wasze
opinie sie jednak pojawiły.
No i oczywiście
dziekujemy za wcześniejsze komentarze. Strasznie sie ucieszyłyśmy, kiedy je
zobaczyłyśmy. I zapraszamy do dodawania się do obserwujących.
Mamy nadzieję, że
rozdział 5 się podobał. W następnym trochę więcej akcji.
Bye, Directioners
xoxo
Matko, Liz jest kochana kiedy tak się troszczy o Liama - kanapki, list i wgl..:)
OdpowiedzUsuńBaaardzo fajnie piszecie, lekko i..czy ja się przypadkiem nie powtarzam?! Jeśli tak, to bardzo przepraszam, ale cholernie mi się Wasze opowiadanie podoba i nic na to nie poradzę! Czekam na nn i zapraszam do mnie.
Całusy xxx
http://one-direction-and-ammie.blogspot.com/
naprawdę fajny rozdział i w końcu się pocałowali nie tak jak chciałam ale zawsze coś ;)
OdpowiedzUsuńNo, no Zuz rozkręcacie się dobry rozdział nie jest zły ;), ale jak dla mnie to trochę mało Harrego xD
OdpowiedzUsuńczadowe :D czekam na nn ;*****
OdpowiedzUsuńdodałyśmy? jesteście dwie ? wooohooo, jakie mroczne sekrety poznaje hehe: D
OdpowiedzUsuńrozdział cudowny, naprawdę. Skoro jesteście dwie , to piszecie genialnie i lekko , wiec miło się czyta
forever-young-and-crazy.blogspot.com
fajny rozdział ;D
OdpowiedzUsuń